Hasło „upadłość” brzmi dla wielu rolników jak wyrok: licytacja, utrata ojcowizny, syndyk i poczucie, że „to już koniec”. Tymczasem upadłość konsumencka rolnika jest narzędziem oddłużeniowym, które – po zmianach przepisów w ostatnich latach – bywa realną drogą do nowego startu.
Kluczowe pytanie brzmi jednak inaczej niż „czy mogę ogłosić upadłość?” – czy to na pewno najlepsza decyzja w mojej sytuacji. Poniżej rozprawiamy się z najczęstszymi mitami i pokazujemy, kiedy upadłość faktycznie grozi utratą ziemi, a kiedy lepsza jest restrukturyzacja gospodarstwa lub dobrze zaplanowane oddłużanie.
1) Zanim przejdziemy do mitów: co upadłość „robi” w praktyce?
Upadłość konsumencka ma doprowadzić do oddłużenia osoby fizycznej – zwykle poprzez:
- ustalenie listy wierzycieli i weryfikację zobowiązań,
- spieniężenie części majątku (w klasycznym wariancie),
- ustalenie planu spłaty (albo umorzenie zobowiązań bez planu spłaty – w szczególnych sytuacjach).
To procedura sądowa, a nie „negocjacje na telefon”. Dlatego przed wejściem w upadłość warto policzyć alternatywy – zwłaszcza jeśli gospodarstwo da się uratować przez zatrzymanie egzekucji i uporządkowanie spłat.
Mit 1: Rolnik nie może ogłosić upadłości konsumenckiej
To zależy od statusu. Upadłość konsumencka jest co do zasady dla osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej. W przypadku rolników w praktyce często wygląda to tak:
- jeśli prowadzisz wyłącznie gospodarstwo rolne (bez pozarolniczej działalności gospodarczej), zwykle łatwiej spełnić kryterium „konsumenta”,
- jeśli prowadzisz dodatkowo zarejestrowaną działalność gospodarczą (np. usługi transportowe, handel) – sytuacja bywa bardziej złożona i może wymagać najpierw uporządkowania statusu (a czasem wyboru innego trybu).
Dlatego pierwszym krokiem powinno być ustalenie, w jakim trybie w ogóle możesz działać. Często już na tym etapie okazuje się, że szybciej i bezpieczniej będzie zacząć od restrukturyzacji albo profesjonalnie poprowadzonych negocjacji z wierzycielami.
Mit 2: Stracę wszystko i zostanę na bruku
Częściowa prawda, ale… W klasycznym wariancie upadłości syndyk co do zasady dąży do spieniężenia majątku, żeby zaspokoić wierzycieli. To może obejmować także ziemię i maszyny – więc ryzyko utraty gospodarstwa jest realne.
Jednocześnie upadłość nie oznacza „zostania na bruku”:
- Zabezpieczenie potrzeb mieszkaniowych: z kwoty uzyskanej ze sprzedaży domu/lokalu wydziela się środki na najem mieszkania – na okres od 12 do 24 miesięcy, w wysokości odpowiadającej przeciętnemu czynszowi w danej miejscowości.
- Scenariusze rodzinne i rynkowe: w praktyce bywa tak, że część majątku jest nabywana przez rodzinę lub inwestora (na warunkach rynkowych), a rolnik uzyskuje oddłużenie. To jednak wymaga planu i chłodnej kalkulacji, a nie działania „w panice”.
3) Czy da się „zachować ziemię”? Układ konsumencki i alternatywy
Jeżeli Twoim celem jest utrzymanie gospodarstwa, warto wiedzieć, że poza klasyczną upadłością istnieją też rozwiązania „pośrednie”. Jednym z nich jest układ konsumencki – postępowanie, w którym dłużnik zawiera układ z wierzycielami (spłata w ratach, redukcja części długu), bez typowej likwidacji majątku.
To nie jest rozwiązanie „dla każdego”. Zwykle musisz wykazać, że:
- jesteś niewypłacalny (obiektywnie nie jesteś w stanie regulować długów),
- ale masz realne perspektywy finansowe na wykonanie układu,
- jesteś w stanie pokryć koszty postępowania.
W praktyce, jeśli gospodarstwo nadal generuje wynik (albo da się go szybko odbudować), bardzo często bardziej „rolniczym” rozwiązaniem jest restrukturyzacja gospodarstwa połączona z ochroną przed egzekucją – szczególnie, gdy grozi licytacja komornicza.
Kiedy warto, a kiedy nie warto?
Kiedy warto?
- Gdy długi wielokrotnie przekraczają wartość gospodarstwa.
- Gdy nie masz następców i chcesz po prostu "mieć święty spokój" na starość, pozbywając się długów w zamian za majątek, którego i tak nie jesteś w stanie utrzymać.
- Gdy egzekucje komornicze są tak zaawansowane, że i tak straciłbyś gospodarstwo, ale zostałbyś z długami (komornik sprzedaje taniej, a koszty egzekucji są ogromne – upadłość "czyści" długi do zera).
Kiedy walczyć o inne rozwiązania?
- Gdy dług jest mniejszy niż wartość majątku.
- Gdy gospodarstwo jest dochodowe, a problemem jest tylko chwilowy zator płatniczy.
- Wtedy lepszym rozwiązaniem jest zatrzymanie egzekucji i negocjacje lub restrukturyzacja.
4) Przykład (dane zmienione): dwa różne wnioski z tej samej sytuacji
Gospodarstwo 60 ha, produkcja roślinna. Dług łącznie 520 tys. zł (bank + dostawcy + zaległości publicznoprawne). Majątek (ziemia + budynki + park maszynowy) wyceniany na ok. 2,2 mln zł.
Wariant A – upadłość „na skróty”: bez policzenia cash-flow i bez rozmów z wierzycielami. Ryzyko: utrata majątku przy jednoczesnym braku kontroli nad tym, kto i kiedy go kupi.
Wariant B – plan ratunkowy: szybkie działania egzekucyjne (terminy, pisma), następnie negocjacje i ułożenie spłat sezonowych + ewentualna restrukturyzacja. Cel: zachowanie gospodarstwa i spłaszczenie obciążenia do poziomu, który da się udźwignąć.
W praktyce to właśnie ta kalkulacja – czy gospodarstwo ma potencjał spłaty i czy da się zatrzymać egzekucję na czas porządkowania – jest punktem zwrotnym w decyzji.
Podsumowanie
Upadłość to "opcja atomowa". Skuteczna, ale niosąca poważne konsekwencje. Zanim podejmiesz decyzję o złożeniu wniosku, skonsultuj się z ekspertem. Często okazuje się, że istnieją inne drogi wyjścia z kryzysu.
Jeśli chcesz przejść przez temat bez emocji i „na liczbach”, napisz do nas – pomożemy porównać scenariusze i wybrać najlepszy wariant: kontakt.
Masz problem z długami w gospodarstwie?
Skontaktuj się z nami — przeanalizujemy Twoją sytuację i podpowiemy najlepszą drogę działania.
Napisz do nas